„Nareszcie nowy dom!!”

C.D
Cały dzień spędziłyśmy na oglądaniu naszego domu ,na parterze była recepcja,kino,spa,sklep,winda,salon,studio nagrań i wiele więcej pomieszczeń.Na pierwszym piętrze były małe pokoje z sypialnią,łazienką ,kuchnią i garderobą,do tego na środku piętra stał mały sklepik i winda.Drugie i trzecie piętro wyglądało podobnie, pokoje, sklepik i winda.Wzdłuż każdego piętra wił się długi czerwony dywan, na ścianach widniały nasze portrety a obok nich stały piękne rzeźby i dekoracje.Czwarte piętro było wyjątkowe,było to nasze piętro.Pokoje…takie duże ,wystrój ..inny niż gdzie kol wiek. Byłyśmy zdumione tym co widziałyśmy.
Usiadłyśmy na kanapie w moim pokoju i odetchnęłyśmy.Siedziałyśmy tam z pół godziny kiedy zrobiłyśmy się głodne.-Selena,zadzwoń po pizze.-Delikatnym głosem oznajmiła Miley.-Ale gdzie ja zostawiłam telefon?A ten gościu nam w ogóle dał klucze?-Wystraszyłam się o nasz nowy dom ,po tym gościu można bło spodziewać się wiele.-Dał mi klucze wcześniej,a telefon masz w kieszeni.-A może lepiej pojedziemy po ekipę i pokażemy im ich nowy dom?-Byłyśmy wykończone więc postanowiłyśmy tylko zadzwonić że nie wrócimy do domu na noc i położyłyśmy się spać.
Rano zadzwonił do mnie Bill.
-Halo?
-Selena gdzie ty jesteś?Przyjadę do ciebie
-Ym…teraz to ja się obudziłam,ale przyjedziemy po was gdzieś w południe,spakujcie się bo wszyscy się przeprowadzacie
-Nie do końca rozumiem ,ale słyszę że jeszcze śpisz,to zadzwoń później to my przyjedziemy.
-Dobra,kończę kocham cię.
-Ja ciebie też
Jeśli chciałyśmy się wyrobić to musiałyśmy już wstać,obudziłam Miley i pojechałyśmy do starego domu się przebrać,jednak nie było to możliwe ponieważ wszystko było już spakowane a dom został wystawiony na sprzedaż.Weszłyśmy przez frontowe drzwi,wszyscy już się obudzili, co nas bardzo zdziwiło bo nasza rodzina słynęła z tego że wszyscy śpią do popołudnia.
Spojrzałyśmy na siebie ze zdziwieniem.-Cześć.-Przywitałyśmy się i usiadłyśmy na krześle w jadalni gdzie wszyscy siedzieli.
-Powiecie o co chodzi z tym domem bo my juz jesteśmy gotowi i możemy z tąd wychodzić.-Keni była szczęśliwa z wyprowadzki chociaż nie wiedzieli co ich czeka.Więc nie było na co czekać.
-Dobra,to co ?Zbieramy się im wcześniej tym lepiej,musimy jeszcze jechać po chłopaków.-Wstaliśmy od stołu i ruszyliśmy w stronę wyjścia biorąc wszystkie walizki.-To wy to spakujcie do ciężarówki a ja zadzwonię do nich żeby tutaj przyjechali.-Złapałam za telefon i wybrałam numer do Toma.-No co jest laska?-Tom był wesoły ,z resztą było to słychać.-Jeśli jesteście gotowi to przyjedźcie do nas do starego domu.-BILL!!!JEDZIEMY DO SELENY!!Już jedziemy. Na razie baby!-Po jego zachowaniu wnioskowałam że są bardzo szczęśliwi,rozłączyłam się poszłam im pomóc,po chwili nadjechało pięć samochodów ,łącznie było osiemnaście samochodów i trzy ciężarówki.Bill chciał wyjść z auta ale już został i wszyscy ruszyli za nami.

Taki jeszcze dla was

„Po raz kolejny spełniły się nasze marzenia”

Gdy­byś kiedy we śnie poczuła, że oczy mo­je już nie pat­rzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał.~Stefan Żeromski

*pół roku później*
Dzisiaj miało zmienić się moje życie.

Z samego rana zerwałam się z łóżka i pobiegłam po schodach na góre ,zapukałam do drzwi.Otworzyła mi wysoka, szczupła postać, brudnym rękawem od starego szlafroka wytarła swoje zaspane oczy i spojrzała na mnie ze zdziwieniem,wbiegłam do pokoju i zaczełam skakać po świeżo pościelonym łóżku.-Możesz mi powiedzieć co się stało że budzisz mnie tak wcześnie?-Chciałam mówić o tym wszystkim dookoła ale wiedziałam że najpierw musze to opowiedzieć Miley ,chociaż była wredna to i tak była moją siostrą.
Zeszłyśmy na dół do kuchni aby Miley mogła sobie zrobić kawe,usiadłyśmy przy dużym stole w jadalni,ja nie mogłam usiedzieć ale wiedziałam że zaraz jej to wszystko powiem.-No teraz ci mogę wszysytko powiedzieć…-No nareszcie!!Ja o tej godzienie powinnam jeszcze spać!-Dzwonił do mnie gościu od dekoracji wnętrz,powiedział że wszystko już jest gotowe!!!-Źrenice Miley zrobił się kilka centrymentów większe,na jej twrzy zawitał uśmiech ,patrzyła na mnie z niedowierzaniem.-Żartujesz!Możemy się wprowadzić?!-No podobno tak,mamy jeszcze jechać zobaczyć czy nam się podoba.-Nieważne,najważniejsze że się z tąd wyprowadzimy!!-Miley wstała od stołu i zaczeła skakać i krzyczeć ze szczęścia obudziła przy tym Keni.-Ja się biegne ubrać i jedziemy.-Przebiegła obok Keni i poleciała się przebrać.-Powiesz mi czemu ona jest taka szczęśliwa?-Pakuje się!Wyprowadzamy się z tąd!!Ja biegne po kluczyki a ty się pakuj!!-Dałam jej jeszcze buziaka i w podskokach wpadłam do pokoju po telefon i kluczyki.Nie mineło pięć minut gdy już słyszałam jak mnie Miley woła i drzwi od garażu się otwierają.-Ide przecież!-Wsiadłam do samochodu i pojechałyśmy do naszego nowego domu.
Dojechałyśmy,dom już z daleka było widać,był bardzo wysoki,pod samym podjazdem widać było jaki jest długi nieogarnełyśmy go wzrokiem.Wyszłyśmy z samochodu a koleś który do mnie dzwonił wyszedł z małą teczką w ręce i zaprosił nas do środka.-Czy ty widzisz to co ja?Selena to jest niesamowite.-Złapałyśmy się za ręke i patrzyłyśmy dookoła-Na suficie jest żyrandol z czterystoma karatami,a zaraz za nim namalowany ręcznie wasz portret.-Pan powiedział to musiałyśmy to zobaczyć,popatrzyłyśmy w góre i nas zatkało.-Nietraćmy czasu ,chodźmy dalej.-Ruszyłyśmy za nim chociaż lepiej było by pobiegać samemu po tym domu.-Ej jeśli on to sam urządził to mu dam za to oscara.-Mineła godzina,my dopiero doszłyśmy na drugie piętro a było ich cztery.-Pierwszy pokój,jest z kuchnią,łaznieką,garderobą i sypialnią.-Przepraszam pana możemy na chwilkę wyjść?-Oczywiście ,ja poczekam.-Wyszłam z Miley za drzwi i po chwili w końcu coś z siebie wydusiła.-To jest dom naszych marzeń,ale jedno mi psuje ten cudowny sen.-Dla mnie jest wszystko cudowne co ci się niepodoba?-Ten gościu nas oprowadzał po jednym piętrze przez godzine,a to były tylko pomieszczenia typu salon,winda,kino jak tak dalej będzie to po pokojach będzie nas oprowadzał cały dzień.-Moja siostra nigdy nie była cierpliwa ale tym razem miała racje,on nas oprowadzał w taki sposób że się czułyśmy jakbyśmy chodziły po muzeum.-To co z nim zrobimy?-hm…O mam!Chodźmy.-Weszłyśmy do pomieszczenia w któym siedział człowiek.-Prosze pana,ten dom jest cudowny,bardzo dziękujemy dalej możemy same się oprowadzić jeśli coś by było nie tak to zadzwonimy do pana.-Rozumiem,pokażę jeszcze panią CMD.-Popatrzyłyśmy na siebie ze zdziwieniem.-Co to jest CNT?-CMD pani Seleno Centrum Monitoringu Domowego.Idźmy w takim razie, to jeszcze wstąpie do innego domu.-Weszliśmy do pomieszczenia,było bardzo duże,przynajmniej do czasu aż nieodkryłyśmy później jak wyglądają nasze pokoje.Wszystko nam wytłumaczył i odprowadziłyśmy go do drzwi.-Jeśli by były jakieś problemy to prosze dzwonić.-Dobrze,dziękujemy naprawde ,D.W.-Zamknełyśmy drzwi i oparłyśmy o ściane powoli zsuwając się,spojrzałyśmy się na siebie i na twarzy pojawiły nam się uśmiechy.-Niewieże że to nasz dom.-To nie jest nasz dom.-Popatrzyłam się na Miley ze zdzwieniem.-Co ty pierdzielisz?-To jest nasz pałac!!Kobieto dom to ma dwa pokoje i łazienke a my mamy to razy osiemdziesiat albo i więcej do tego jeszcze tyle pomieszczeń wszystko co sobie możemy wymarzyć!-To idziemy odrazu zobaczyć swoje pokoje?-Myślałam że nigdy tego niepowiesz!-Podniosłyśmy się i chwyciłyśmy się za ręke i pociągnełam Miley w lewo w strone windy.-Selena..-Stanełyśmy i patrzyłyśmy się na siebie.-Winda w drugą stornę.-Więc ruszyłyśmy w prawo.Wtedy nieistniał dla nas dwóch świat czułyśmy się jak w śnie i niemiałyśmy zamiaru się z niego budzić.

„From today all days are only half as long
Nothing left to laugh about
Yesterday is one million years ago
The day before already wiped out
Time’s been replaced by a countdown
The sun is shinin´ in the night
Sorry, I was just thinkin´ twice
Wake me up, cause time is running out
Running out, running out, running out” ~Tokio Hotel-Live every second

W gonitwie za marzeniami,czasem możemy więcej stracić niż zyskać,przyjaciół,rodzine albo nawet zaufanie.

Jechałam przed siebie nieskręcając w żadną z uliczek,których było sporo,po policzku leciała jedna łza za drugą a w mojej głowie było dużo myśli,czasem dobrych a czasem złych.Przejechałam koło domu chłopaków pomachałam Tomowi ,który właśnie był na trawniku i pojechałam dalej.Po upływie godziny zapomniałam o czym myślałam i skupiłam się na drodze,mój make-up był doszczętnie zniszczony,tusz rozpłynął się po twarzy a pomadka w większej części była na moim rękawie od bluzy,ochłonełam i zaparkowałam na parkingu Centrum Handlowego nic ciekawego niemiałam do roboty więc postanowiłam wyjść na zakupy.Byłam w kilku sklepach,jednak w żadnym nic niekupiłam,ludzie mnie mijający dziwnie na mnie spoglądali ,może to dlatego że byłam Seleną albo przez mój makijaż.Weszłam do łazienki ,aby zmyć wszystko z twarzy i nałożyć tusz na rzęsy,wychodząc z łazienki zaczepił mnie mężczyzna.

-Dzień Dobry,jestem z programu Telewizyjnego zapraszam panią jutro do nas na dziewiątą.

Wręczył mi mały świstek ze swoim imieniem i nazwizkiem i miejscem jego pracy.Zignorowałam to i wyrzuciłam wizytówke do kosza po czym wyszłam z Centrum i ruszyłam w stornę domu.

-Już jestem!-Krzyknełam przy wejściu do domu i rzuciłam torebke na kanape w salonie,nie było już na niej Billa co mnie bardzo zdziwiło.Wyszłam na ogród do Miley,Lili i Keni.-Niewiecie gdzie jest Bill?-Były cały czas w domu kiedy ja pojechałam,musiały wiedzieć co się z nim stało.-Poszedł na góre do łazienki się ogarnąć,widać było że dużo myślał po tym jak wyszłaś.-Lili mówiła coś jeszcze ale jej niesłuchałam,źle się poczułam.-Ja pójde do pokoju ,głowa mnie boli ,wezme tabletke,może mi przejdzie.-Weszłam do środka i poszłam do pokoju się położyć,wyjełam z torby tabletki na bół głowy i łyknełam trzy naraz.Szybko zasnełam po wzięciu tabletek.

Spałam trzy godziny,gdy się obudziłam siedział koło mnie Bill i trzymał mnie za ręke.-Co ty tu robisz?-Sennym i bezinteresownym głosem wydusiłam z siebie słowa,Bill pogłaskał mnie po głowie a w jego oczach było widać strach.-Dobrze się już czujesz?Martwiłem się o ciebie.-Niewiedziałam co mam mu odpowiedzieć,albo się odwrócić i być obrażona albo mu wybaczyć,tym bardziej że niebył już pijany.-Już lepiej,głowa mnie tylko bolała niemusiałeś się martwić,ale to miłe.-

-Nie bądź już na mnie zła ,niezrobiłem tego specjalnie,sam niewiem czemu i poco to zrobiłem niepamiętam kiedy wyszedłem z domu i gdzie byłem,pamiętam tylko jak cię wołałem rano,to pewnie przez te leki.

Usiadłam na łóżku i skóliłam nogi,a Bill usiadł obok mnie,położyłam mu głowe na ramie a on złapał mnie za ręke.-Nie jestem na ciebie zła tylko się o ciebie bałam,dopiero wyszedłeś ze szpitala ,mogło ci się coś stać a tego nikt z nas niechce.-Rozumiem cie,już nie będe brał tych leków nawet jeśli będe czuł się po tym jak po odwyku.

„Znowu coś!”

Zawsze kiedy już wszystko zaczyna się układać i jest coraz lepiej,musi się coś stać abyś przekonał się że życie ,nawet bogatych to nie bajka o Kopciuszku.

Na zegarze widniała trzecia trzydzieści siedem,leżałam na wielkim wodnym łóżku może nie było ono takie duże ale gdy leżałam na nim sama, wydłużało się coraz bardziej z każdą minutą ,sekundą i oddechem.Przewracałam się z jednego boku na drugi niemogąc zasnąć,niemogłam albo niechciałam myślałam o mnie, o Billu o tym co się dzieje pomiędzy naszym rodzeństwem i tak wkółko.Trzecia czterdzieści dziewięć,zasnełam niemal po dwudziestu minutach zobaczyłam światło,usłyszałam trzask i skrzypienie drzwi frontowych a potem rozmowe,dwóch osób jednak byłam zbyt śpiąca by wstać i zobaczyć co się dzieje.Po chwili zgasło światło a rozmowa ucichła ,w domu zrobiło się tak jak wcześniej,ciemno i spokojnie, więc zasnełam.

Nastał ranek,siódma dwadzieścia to pora kiedy zazwyczaj się budze,zadzwonić do Billa?Czy może najpierw iść coś zjeść?Postawiłam na to drugie ,wziełam do ręki szlafrok i wyszłam z pokoju.Na kanapie leżał mężczyzna jednak niechciało mi się patrzeć kto to i poszłam dalej, wziełam do ręki miske i usłyszałam głos Billa.

-Przesłyszałam się napewno,co by tu robił Bill?

Jednak gdy sypałam sobie płatki znowu go usłyszałam i wiedziałam że niemogłam się mylić,pobiegłam do salonu gdzie widziałam mężczyzne,okazało się że to był Bill.

-Co ty tu robisz?!-Niewiedziałam co on robi w moim domu o siódmej trzydzieści.-Selena,daj mi wody chce mi się pić i głowa mi pęka.

-Ty jesteś pijany!!Czy ty jesteś normalny?!!!

-Ale oco ci chodzi?Wyszedłem ze szpitala to musiałem to jakoś uczcić.-Bill mówił do mnie zupełnie spokojnym głosem ,kiedy mi już wyszła żyła na czole z nerwów.

-No właśnie wyszedłeś ze szpitala!Jesteś na lekach uspokajających,jak chcesz wziąść te leki jeśli jesteś pijany?!

-Ale Selenko moja kochana,poco brać leki jeśli ja się czuje świetnie ,jak chcesz mi dać leki to na ból głowy.

-Niewierze własnym uszą!Tom wie że poszłeś do baru?!

-Ale ja nie byłem w barze tylko w clubie,a Tom jak będzie chciał to mu powiem a jak nie to poco mam mu mówić tylko zmarnuje dwie minuty mojego życia.-Podniósł się z kanapy i poszedł w storne łazienki.A  ja?co ja mogłam zrobić ,usiadłam na jego miejscu i myślałam co dalej.Dzwonić do Toma?Dalej na niego krzyczeć?Czy wyjść z domu i trochę ochłonąć?

Wstałam i poszłam do pokoju się ubrać,szarpnełam torbe i telefon i szłam w storne wyjścia.-Selniu kochana,gdzie idziesz?-Bill był tak wesoły jakby nic się niestało.-Ide i niewiem kiedy wróce,jak będziesz trzeźwy to zadzwoń jeśli ci nieukradli telefonu.

Wyszłam z domu i w ogrodzie spotkałam Lili.-Widziałaś już Billa?Przyszedł o trzeciej w nocy pijany i chciał z tobą spać ,ale go w końcu uśpiłam w salonie,on nie powinnien odpoczywać przecież bieże leki?-Spojrzałam się na Lili i powoli do niej podeszłam.-Ja niewiem czemu on to zrobił on dobrze wie że nie może pić,Tom o niczym nie wie i się napewno teraz o niego martwi.-Położyłam głowe na jej ramieniu a po policzku spłyneło mi kilka łez.-Selena,niepłacz on wytrzeźwieje będzie dobrze,może jego to wszystko przerosło i miał dosyć.-Próbowała mnie pocieszyć jednak ja i tak byłam na niego zła.-Dobrze że się upił niż żeby się pociął.-Spojrzałam się na Lili i przestraszyłam się tym co powiedziała.-Musze się przejechać po okolicy,wróce jak ochłone,cześć.

Wyszłam z ogrodu i wsiadłam w samochód,sama niewiewiedziałam czy powinnam jechać w takim stanie,ale to i tak lepsze niż patrzenie na Billa w tym stanie.